poniedziałek, 17 grudnia 2012

Dresden c.d.

Podczas wizyty w Dreźnie nie tylko odwiedziłam Weihnachtsmarkt, ale również znalazłam czas na mały spacer po tym zabytkowym mieście, niestety prawie całkowicie zniszczonym podczas II Wojny Światowej..
Pogoda była trochę kapryśna; pierwszego dnia przywitała nas śnieżna zawierucha, natomiast drugiego dnia wyszło piękne słońce:






czwartek, 13 grudnia 2012

Poranna kawa Lubię to!

Nie jestem typem kawoszki, które codziennie odwiedza znane kawowe sieciówki fotografując to co właśnie znajduje się w kubku; zamiast tego wolę sama sobie zaparzyć espresso w przywiezionej z Włoch kawiarce, co za przyjemność!
Wyjątek robię tylko na wyjazdach, wycieczkach i urlopie, kiedy to dzień zaczynam od wizyty w dobrej kawiarni, obserwuję wtedy ludzi, ich nastroje, to w co są ubrani i delektuje się widokiem z okna, bądź z ogródka:)


                              Futrzana kamizelka, spodnie: Zara
                              Bluzka, bransoletka: Massimo Dutti
                              Apaszka: Longchamp
                             











wtorek, 11 grudnia 2012

Z wizytą na Weihnachtsmarkt


źródło: dresden.de



W ostatnim tygodniu wybrałam się do Drezna na najstarszy w Niemczech jarmark bożonarodzeniowy Strielzelmarkt. Jego tradycja sięga  XV wieku i wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością, co roku do Drezna przybywa ok. 2 miliona turystów by poczuć atmosferę zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia.
Na Weihnachstmarkt, przez cały okres Adwentu można skosztować lokalnych specjalności ( dla Niemców wciąż numerem jeden jest Bratwurst w bułce), napić się grzanego wina (Glühwein), zakupić  ręcznie wykonane drewniane ozdoby na choinkę, czy po prostu pogawędzić z przyjaciółmi.

















sobota, 8 grudnia 2012

Last Shopping

W roli głównej szary (a jakże!) sweter z perłowymi guzikami. Kupiłam go kilka lat temu w Benettonie i do tej pory to jeden z moich "must have" na zimę.
Spódnica Stradivarius, płaszczyk Zara, botki Mango, torebka Benetton, szal Massimo Dutti:


















wtorek, 4 grudnia 2012

Loafers Loathe or love?


Pantofle typu 'kapcie po domu" nie od razu przypadły mi do gustu.
Widocznie potrzebuję więcej czasu zanim przygarnę do siebie dany trend, staje się to bardzo często, najczęściej wtedy, kiedy już dana rzecz przestaje być modna :)
Nie inaczej było z wszędobylskimi pantoflami, kiedy wszystko ( no prawie wszystkie) fashionistki mają po kilka par w różnych kolorach ja zdecydowałam się nieśmiało na jeden model uroczych pantofelków. Wyglądem nie przypominają one misternie zdobionych "loaferów" od Miu Miu, ale i tak je lubię!

Ps. kupiłam je z myślą o butach "do pracy" i "do samochodu" jednak po jednym dniu noszenia stwierdziłam, że jednak nie tam ich miejsce i z pewnością wykorzystam je w wielu codziennych stylizacjach:








 A to już moje wyśnione, wyszperane  w sieci pantofle: